Brama nie była otwierana automatycznie. Głębokie obniżki Musiał wśród padającego deszczu wysiąść, otworzyć ją, a potem - po wjechaniu do środka - na powrót zamknąć.
Budynek na końcu alejki miał salonik, jedną sypialnię i dużą kuchnię, był nie tyle domem, ile raczej chatą. Zewnętrzne ściany, wykładane cedrowym drewnem, stojące na kamiennych fundamentach w celu ochrony przed termitami, spatynowane na kolor połyskującej, srebrnej szarości - mogły sprawiać wrażenie, że są w opłakanym stanie.
Spencer położył się do łóżka dopiero po południu, dziesięć Głębokie obniżki minut po pierwszej. Nie mógł zasnąć, chociaż był zmęczony, a jednostajny szum deszczu działał jak pigułka nasenna. Leżał na wznak, patrząc w sufit lub na siekaną deszczem zieleń drzew za oknem, słuchając monotonnego wycia wiatru. Z początku nie mógł myśleć o niczym innym, jak tylko
Promocje o tej kobiecie. Co chwilę przypominał sobie, jak wyglądała, jakie miała oczy, głos, uśmiech. Jaka była tajemnicza. Po jakimś czasie sięgnął myślami do przeszłości, do której wracał zbyt często i łatwo. Jego wspomnienia poruszały się po jednokierunkowej autostradzie, zmierzającej ku pewnej letniej nocy, gdy miał zaledwie czternaście lat. Wtedy czerń stała się jeszcze czarniejsza, wszystko okazało się fałszem, umarły nadzieje, a lęk przed przyszłością stał się nieodłącznym towarzyszem.
Tej pamiętnej nocy obudził się słysząc denerwujący krzyk sowy, później dokonał odkrycia, stanowiącego punkt zwrotny w jego życiu.