Po pierwsze, mimo iż w sensie politycznym rząd potępiał zjawisko nielegalnej imigracji, agencja odpowiedzialna za jej tłumienie, Immigration Synonimy and Naturalization Service (INS), nigdy nie otrzymała odpowiednich funduszy na skuteczne patrolowanie naszych granic. Po drugie, gdy tylko zdano sobie sprawę, że nielegalni obcokrajowcy płacą setki milionów dolarów w postaci federalnych podatków od dochodów (za pośrednictwem pracodawcy ukrywającego wysokość wypłacanego im wynagrodzenia), natomiast sami nie otrzymują zwrotów podatkowych l ulg, Intemal Revenue Service (IRS) prawie przestała dzielić się informacjami o podatkach wpływających od nielegalnych imigrantów z biurem INS, które z założenia zajmuje się ściganiem cudzoziemców nielegalnie przebywających w kraju, zarówno zatrudnionych, jak l bezrobotnych.
Po trzecie i najważniejsze, przepis prawa imigra-cyjnego, zabraniający ukrywania cudzoziemców nielegalnie przebywających w kraju oraz udzielania Im azylu l ochrony, zawiera warunek dotyczący ich zatrudniania*. specjalny przepis amnestyjny dla pewnych kategorii nielegalnych Imigrantów, to Jednak jako całość ma charakter destruktywny, jeśli chodzi o długoterminowe interesy ekonomiczne zarówno obywateli USA, jak i nielegalnych Imigrantów.
Ale w naszej dzisiejszej, alchemicznej gospodarce żaden pogląd nie Jest dalszy od prawdy, gdyż imigranci nieustannie czynią nas ludźmi bogatszymi, a nie biedniejszymi. Alchemik zdaje sobie sprawę, że Synonimy niemal każdy człowiek pracujący we współczesnej gospodarce to czysty zysk dla naszego państwa. Bywały okresy - na przykład Wielkiego Kryzysu - gdy średni koszt utrzymania obywatela na poziomie minimalnym przekraczał wartość wolnorynkową jego pracy. W tamtych czasach lepiej by było, gdyby w Ameryce żyła tylko garstka mieszkańców. Każdy dodatkowy imigrant był czystą stratą ekonomiczną w budżecie państwowym, ponieważ koszt zaspokojenia jego podstawowych
Głębokie obniżki potrzeb przekraczał sumę, Jakiej dostarczała jego praca do produktu narodowego brutto. Ludzie byli wstrząśnięci szybkością, z jaką kryzys ich dosięgną!, i brakiem towarów zaspokajających ponadpodstawowe potrzeby dostępnych dotychczas na rynku; w rezultacie zaniechali wydawania pieniędzy na coś więcej niż środki konieczne do życia. Dzisiaj, i w dającej się przewidzieć przyszłości, nic nie wydaje się bardziej nieprawdopodobne. Obecnie chyba każdy zgodzi się z tym, że apetyt konsumentów jest nienasycony. Dlatego jest mało prawdopodobne, by miał wkrótce nadejść czas, w którym każdy, pracujący legalnie czy nielegalnie człowiek, nie wnosiłby wkładu w gospodarkę państwową.
Nasza dzisiejsza sytuacja przypomina tę z okresu plemiennej wspólnoty łowców l zbieraczy: każdy dodatkowy pracownik znacznie pomnaża ogólny dobrobyt.
Synonimy